treść strony legginsy zimowe & puchate skarpetki | Renata Szwedek blog

Copyright 2016-2018© autorka bloga: Renata Szwedek Kopiowanie treści, wizerunku bez zgody autorki tego bloga jest niedozwolone. Jeśli chcesz wykorzystać jakiś tekst lub zdjęcie zapytaj.

czwartek, 22 lutego 2018

legginsy zimowe & puchate skarpetki

Witajcie. W publikacji tego wpisu przeszkodził mi niespodziewany telefon od coacha i związany z tym nieplanowany wyjazd daleko w dal, zatem przez kilka dni nie miałam czasu na bloga i zdjęcia. Dlatego dziś ‘szybkie selfi’ w lustrze. Nie ważne gdzie, bo wszędzie nam pasuje selfi :) Tyle tylko, że do tego typu zdjęć przydałby się porządny smartfon z super ekstra aparatem przednim w nim.
Nawet szukałam jaki telefon do selfi kupić i na ten czas znakomity jest Apple iPhone 7 – taki mi się właśnie marzy, lecz nadal musi pozostać w moich marzeniach. Na ten moment zakup specjalnego telefonu do selfi jest to dla mnie także zbędny wydatek.  Choć wysiłek robienia zdjęć z mojego starego smartfona to tak samo zbędny wydatek energetyczny w procesie uzyskiwania tego, co jest naprawdę ważne. Wygodniej byłoby zrobić zdjęcia z lustrzanki.

- Dlaczego? - Mój stary smartfon trochę kosztował i robi lepiej zdjęcia od mojego nowo zakupionego, ale niestety w tym starym smart fonie padł wyświetlacz i do tego bateria więc co chwile musiałam go podłączać do źródła zasilania, a jak się trochę podładował to i tak wyłączał się wyświetlacz. Unikając tego ciągłego ‘wygaszania’ musiałam go używać z kablem w gniazdku, bo tylko i wyłącznie działa w parze z ładowarką, a bez niej za długo sam nie chce współpracować :D W rezultacie selfi z niego zajęły mi „trochę zachodu” aby moc wstawić kilka zdjęć na bloga.
Jednak takie ‘szybkie selfi’ ze smartfona to nie było jak to na początku ujęłam czy jak może się komuś wydawać. Straciłam na publikacje tego wpisu kolejny dzień. Jeden poszedł na te zdjęcia a drugi na spotkanie z coachem, a dopiero w trzecim dniu znalazłam czas aby ten wpis opublikować, bo tego drugiego dnia po powrocie do domu rozbolała mnie strasznie głowa.
Zatem jest to przykład na to, że pomimo przeciwieństw losu można realizować swoje cele jeśli tylko się chce i ma do tego determinację. Nie ważne ile będzie trwać ich realizacja, osiągnięcie niektórych postawionych sobie celi czasem wymaga lub zajmuje więcej czasu. W wybranych planach niekiedy tak bywa :/

Zima często bywa długa, zimna i ponura, dlatego dziś moją uwagę zwróciły piękne jasnobeżowe legginsy, zdobione motywem czerwonych śnieżynek i zygzaków. Upolowałam je ze szwedzkiego sklepu Cubus, który jest częścią skandynawskiej firmy Varner.
Legginsy wykonane są w 100% z ull (z szwedzkiego znaczy z wełny), a jak wiadomo wełna to sierść owiec.
Zaletą tego wełnianego materiału jest to, że nie gniecie się i nie będziemy mieć mokrego ubrania nawet przy wysokiej wilgotności, a dodatkową zaletą tego materiału jest to, że zawsze będzie nam w nim ciepło nawet, jeśli sam w sobie materiał jest bardzo cieniutki jak właśnie w tych legginsach.
Zaś jedną z wad a może nawet dodatkową zaletą wełny - jak dla kogo - jest jej rozciągliwość. Pod wpływem wody może bardziej się ‘rozcapierzyć’ (dokładnie 30% bardziej).
Na mnie spodenki są nieco za luźne, a rozmiar z metki to S. Wszędzie widać coś jakby zebrany materiał po bokach, który tworzy marszczenie.
Ze względu na rozciągliwość tego materiału, ciuszek idealnie będzie pasował również na osobę noszącą rozmiar M.

Zgłębiając co nieco wiedzę o włóknach wywnioskowałam, że skoro te materiały się rozciągają w wodzie to właśnie ciuszki z wełny czy wiskozy lepiej kupować o rozmiar mniejszy niż nasz rzeczywisty, aby uniknąć ich rozciągnięcia podczas długiego namaczania w trakcie prania.
Jeśli ktoś woli bardzo dopasowane ubrania tak jak ja to radzę kupować ciuszki z wiskozy i wełny o rozmiar mniejszy. Wszakże spodnie czy bluzki z tego właśnie materiału odrobinę luźniejsze innym zdaje się to nie przeszkadzać.
Przeznaczam cienkie legginsy w zimowy motyw do wyprzedaży z tego względu, że mam bardzo dużo legginsów w skandynawskie wzory, których nie używam albo używałam sporadycznie. 
Zainteresowane? > legginsy kupisz tu <

│ puchate skarpetki – LL │ legginsy – cubus │ bluzka – h&m
Nie ma nic do stracenia
Nothing to lose

6 komentarzy:

  1. Widzę, że pozostajesz jeszcze w zimowym klimacie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimowy klimat? Tak, bardzo go lubię... podobnie jak podziwiać za oknem 😊
      właśnie pada śnieg ❄

      Usuń
  2. Super post! Zgadzam się jeśli chodzi o aparat w iPhone to jest dobry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak jest dobry i tak drogi, że tryb samolotowy powinien mnie zabrać na jedną z najpiękniejszych wysp świata - Hvar w Chorwacji na tydzień dla dwóch osób bądź na dziewiczy czar Wysp Zielonego Przylądka spędzony siedem dni w samotności w cenie iPhone 😍

      Usuń
  3. Great post dear. ♥
    If you want you can check out my blog. Maybe we can follow each other and be great blogger friends. :)
    https://belyfashionadress.blogspot.ba/

    OdpowiedzUsuń

Miło mi że w tym miejscu zagościłaś/eś :) Twój komentarz na moim blogu prawdę mi powie.