treść strony W butach Valentino - żółte szpilki w roli głównej | Renata Szwedek blog

Copyright 2016-2017 © autorka bloga: Renata Szwedek Kopiowanie treści, wizerunku bez zgody autorki tego bloga jest niedozwolone. Jeśli chcesz wykorzystać jakiś tekst lub zdjęcie zapytaj.

niedziela, 14 maja 2017

W butach Valentino - żółte szpilki w roli głównej


Wiosna to pora zaprowadzenia porządku nie tylko w moim domu, ale również w szafie z butami. Ze swojego schowka na strychu zaczęłam wyciągać buty na tę porę roku i na następną. Moją uwagę przykuły żółte czółenka, które w ogóle nie nosiłam w tamtym sezonie wiosenno-letnim. Zaczęłam zastanawiać się do czego ja je założę? Są jaskrawe, więc i widoczne z daleka, w dodatku mało popularny kolor, który nie wiadomo jak nosić i z czym łączyć. Z takim mocnym akcentem na nogach żadny facet nie przejdzie obojętnie. Nie wspominając już o mojej figurze i nietypowym typie urody, w tych żółtych butach nie tylko będę wyróżniać się z tłumu (bo odróżniam się „inną” urodą, taką trochę „niepolską”), ale będę  świecić jasno już chyba każdemu po oczach. Hehhe :D

Model tak zwany "valentino" żółtych czółenek, zdobionych jasno złotymi ćwiekami zakupiłam rok temu, na allegro za około pięćdziesiąt polskich złotych lecz te buciki dużo wcześniej wpadły mi w oko i ich bardzo długo szukałam. Znalazłam je najpierw na aliexpress za około pięćdziesiąt dolarów, a potem tak się wypełniło me życzenie, że trafiły w moje ręce z allegro po niższej cenie. 

Zdjęcia… wiem, nie są doskonałe, są słabo oświetlone (sesje robiłam już po tym jak słońce zaszło, zaledwie dwie godziny przed nastaniem nocy).
Wydaje mi się że blada na tych zdjęciach jestem, ale na solarium nie chodzę i też nie mam zamiaru robić sobie sztucznej opalenizny, bo  te preparaty później schodzą z skóry, paprzą się ubrania i wygląda to jeszcze gorzej od bladej cery. Czekam na słońce i naturalną opaleniznę :) A póki co to na razie muszę bezwzględnie chronić skórę, która została poddana zabiegowi laserowemu przed działaniem słońca. Dobrze że nie jest tak ciepło, bo i tak muszę unikać nasłonecznienia przez co najmniej cztery tygodnie po zabiegu.
Otóż ponownie jestem na zwolnieniu lekarskim (o czym już wcześniej oznajmiałam swojego pracodawcę i także pisałam na blogu Zwiewna stylizacja inspirowana pudrowym różem).

Doszłam do wniosku, że w pracy nie warto być szczerym, nie warto mówić o swoich zamierzeniach. Miesiąc wcześniej mówiłam o tym zabiegu i nawet na prośbę swojego szefa przełożyłam wizytę u lekarza na którą trzeba czekać miesiąc, a On tak sie odwdzięczył za moją szczerość. Kolejny raz chciał żebym przełożyła zabieg a jak nie mogę to pytał czy da się skrócić do dwóch czy trzech dni? Ta rozmowa z nim to jakaś kpina po prostu! Gdy stanowczo powiedziałam, że nie da rady skrócić czasu zwolnienia ani nie będę przekładać wizyty, przy czym wystarczająco to uzasadniłam dlaczego już nie mogę ponownie przełożyć zabiegu ani nie może być tym razem krótszy tylko dłuższy to na koniec naszej rozmowy zostałam dodatkowo zmobbingowana (bo nie było po jego myśli).
 Powinnam postąpić jak wcześniej, najpierw wziąć wolne aby iść na zabieg a na drugi dzień czy w ciągu siedmiu dni wręczyć mu zwolnienie. Istnieje też inny sposób ale nie będę już o tym pisać (mam co najmniej dwie metody by postanowić na swoim zgodnie z przepisami). I nauczka na przyszłość, gdy pozostajesz z pracodawcą sam na sam, nagrywaj rozmowę. Właśnie ściągnęłam sobie rejestrator dźwięku na smartfon.

Wracając jeszcze na chwilę do mojej stylizacji.
Przydałaby mi się może do tych butów jakaś inna torebka, bo tych rzeczy nadal brak :/ Nie wiem kiedy to wszystko nadrobię, jak przez długie lata nic sobie nie kupowałam! Chyba są osoby, które tak samo robiły jak ja i przez kilka lat nic sobie nie kupowały, bo albo zwyczajnie nie miały pieniędzy na ciuchy czy wydatki na takie „zachcianki” albo nigdy nie przykładały swojej uwagi do takich rzeczy albo przez długi czas zaniedbały tą kwestię z… braku czasu, z braku chęci wydawania pieniędzy na ciuchy lub z innych powodów.
Naprawdę sporo mam niedostatku w swojej szafie. Przyszedł najwyższy czas by zmniejszyć ten deficyt.


Nawiązując ponownie do butów … dobrałam do nich beżową torebkę bo taka mi odpowiadała z całej gamy kolorystycznej moich torebek. Podobny kolor mają paski szpilek, więc stwierdziłam, że beż idealnie się wkomponuje z żywą barwą butów, jak i pozostałymi rzeczami, które pozostawiłam w stonowanych kolorach. Na ten czas, niestety innej torebki nie mam, która by pasowała do żółtych szpilek, a za jakiś czas pomyślę odświeżyć wpis i udoskonalić tą stylizację.
Może też lepiej byłoby zrezygnować z czarnego braletu i zastąpić go białym. Przekroczyłam próg trzech kolorów a to sprawia, że mózgi zarówno facetów jak i kobiet aż proszą się, by mogły zacząć coś analizować :D

Być może wprowadziłam pewną dysharmonię w swojej dzisiejszej stylizacji, ale jak już pisałam, nasz ubiór czasem o czymś o nas mówi i niekiedy można z niego wyczytać coś więcej o nas samych.
Nie tylko w doborze stylizacji, ale i też w życiu kierujemy się według jakiś reguł. Ja niestety jestem osobą, która żyje nieszablonowo, nie ulega stereotypom, po prostu bywam kobietą bez zasad… Wystarczająco silną by cieszyć się tym co czuję, pragnę i mogę robić. Która nie boi się przyznawać do swoich emocji i wie, że żeby dostać to co najsłodsze, warto zaryzykować sparzeniem. Która jest otwarta i szczera, nie ukrywa niczego, przedstawia swoje zamierzenia przed rozmówcą i cieszy się z każdej chwili, którą może spędzić z osobą, która jest taka jak ja :)

Na dziś to tyle. Kolejna moja stylizacja ukaże się po niedzieli (staram się publikować co najmniej raz w tygodniu). Jeśli lubicie odwiedzać mój blog, bardzo proszę Was również o komentarz kto czytał mój dzisiejszy wpis:) 



Ty masz w sobie coś, co burzy mi harmonię dnia...


I im jesteś bliżej mnie, tracę grunt

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj, miło mi że w tym miejscu zagościłaś/eś :) Istnieje możliwość komentowania wszystkiego na mojej witrynie, ale obowiązuje pewna zasada
Jeśli masz jakieś sugestie to chętnie o nich przeczytam. Twój komentarz zostanie na pewno zatwierdzony jeśli zajmuje co najmniej trzy linijki tekstu. Zostawiam również pytania i krótkie komentarze, ale tylko takie które wyrażają więcej, wnoszą coś do dyskusji.
Usuwam wypowiedzi, które zawierają jedną czy dwie linijki w komentarzu bądź jedno lub dwa słowa udające zainteresowanie i na koniec do tego mają załączony link. W ten sposób nie zareklamujesz swojego bloga, takie komentarze nie działają na mnie dobrze, wręcz przeciwnie. I takie komentarze zwykle usuwam.
Nie akceptuję także komentarzy z linkiem, w którym ktoś odnosi się do tematu, ale kompletnie nie ma to związku z wpisem.

Za wszystkie adnotacje odwdzięczę się :) Szanuję tak ważną zasadę wymiany pomiędzy każdą osobą. Mam nadzieję, że Ci się tu spodoba i będziesz stale mnie odwiedzać :)